Dzisiaj krótki wpis o naszej kochanej ludowej władzy. Ostatnio media (a najbardziej sprostytuowany TVN) trąbią o dopalaczach i działaniach ”rzundu” dla dobra obywateli (nie mówią tylko o obywateli którego państwa chodzi). Marcin Prokop powiedział był nawet w jakimś Poranku z TVN czy innym badziewiu, że “dobry szeryf Tusk wreszcie robi porządek”. Marcin Prokop to facet sympatyczny (miałem okazję poznać), ale dureń polityczny do kwadratu. A skoro dureń polityczny, to po jaka cholerę wypowiada się na tematy, o których nie ma pojęcia?
Mniejsza zresztą o dopalacze (wiadomo, że to totalistyczne zapędy obecnej władzy w wydaniu nieznanym nawet za rządów PiS, które aresztowało pojedynczych ludzi pod bardzo poważnymi zarzutami mając ku temu jakiekolwiek podstawy; rząd PO zamyka legalnie działający biznes zupełnie bezprawnie, realizuje politykę prawa działającego wstecz, działa w ogóle w myśl zasady: “Dajcie człowieka, a my znajdziemy paragraf”). Te substancje nie są nieszkodliwe, to jasne. Rzecz w tym, że hipokryzja państwa sięga zenitu, bowiem papierosy i alkohol, które pochłaniają rocznie niepomiernie więcej ofiar, rozbijają rodziny, powodują śmierć, etc. są legalne. Zupełnie zresztą słusznie, powinny być. Tak samo legalne były (jeszcze w trakcie działań durn… znaczy “dobrego szeryfa Tuska”) dopalacze. I powinny zostać legalne. Nie są to produkty przeznaczone dla dzieci, a prywatną sprawą dorosłego człowieka jest to czym się chce truć, o ile w ogóle.
Bezprawie władz oburzyło niewielką część społeczeństwa (to chyba wynik przyzwyczajeń wyniesionych z PRL), większość jest zachwycona, że rząd tak dba o lud (i co z tego, że łamie prawo, które sam ustalał, skoro w słusznej sprawie, czyli większość wyznaje zasadę: “cel uświęca środki”; tę samą zasadę wyznawało m.in. NKWD).
Ale na świetnej reputacji naszej ludowej władzy zrobi się lada dzień rysa, a chyba nawet pęknięcie.
W zasadzie już się zaczyna tworzyć. Otóż władzuchna zaserwowała obywatelom ustawę, która zakazuje palenia w miejscach publicznych (co akurat nie jest szczególnie złym pomysłem), ale… miejscem publicznym jest według władzuchny (co już rozumiemy patrząc na przywołaną powyżej sprawę dopalaczy)… restauracja, knajpa, kafejka, etc. Dzieci już nie należą do rodziców, tylko do państwa, a teraz okazuje się, że prywatny biznes również należy do władzy. Gdyby był prywatny to właściciel decydowałby kogo chce wpuścić do lokalu, a skoro decyzję podejmuje sejm i rząd, to znaczy, że lokal należy de facto do nich. Biorąc pod uwagę koszty pracy i haracz w postaci podatków można uznać, że państwo w zasadzie dzierżawi prywaciarzom firmy.
Ten oczywisty debilizm socjalistyczny prezentowany przez PO musi się dla tej partii źle skończyć, bo nie wierzę, że społeczeństwo się (w końcu) nie wkurzy. Palaczy jest w Polsce jakieś 9 milionów (o ile pamiętam), a to już jest liczba, z którą nieliczenie się zaowocuje dla władzuchny kopem w jej tłustą dupę (po czym ludzie wybiorą sobie, o zgrozo!, koalicję SLD + partia Palikota).
Ciekawe, że ci sami ludzie, którzy niczego złego nie widzą w działaniach rządu odnośnie dopalaczy, oburzają się jednocześnie na władzę za wspomnianą ustawę… Ślepota czy głupota?
Przecież to wszystko wynika z takich a nie innych przekonań rządzących, z ich socjalistycznej mentalności.
Pisałem czym śmierdzi PO już w 2005 roku. Teraz głupi lud, który nie potrafi przewidywać skutków własnych wyborów, zbiera żniwo. Tragiczne jest to, że wciąż jeszcze nie potrafi dodać dwa do dwóch.







