Króciutko, naprawdę króciutko, ale to tak zupełnie lapidarnie:
Kiedyś miało być 3×15%.
Dzisiaj jest 3xPO:
PO POdnosi POdatki.
Komentarz jest zbędny…
30/07/2010
Króciutko, naprawdę króciutko, ale to tak zupełnie lapidarnie:
Kiedyś miało być 3×15%.
Dzisiaj jest 3xPO:
PO POdnosi POdatki.
Komentarz jest zbędny…
31/07/2010 at 11:55
Cóż powiedzieć? Powiem może tylko tyle, że po małej przerwie na wakacje szykuje większy wpis o naszych menrzah stanó ze świata polityki.
12/08/2010 at 21:09
Hej, Yarr! Po pierwsze, powinieneś był na gramsajcie podać link do tego bloga, a nie bloga o grach… bo ten dopiero niedawno zauważyłem.
Po drugie, w notce o ochronie życia napisałeś:
“Dlaczego tak bliski mi jest libertarianizm? Ponieważ jest to ideologia najbardziej pro-chrześcijańska ze wszystkich mi znanych.”
Jak to? Co prawda prekursorem libertarianizmu był konserwatysta Carl von Haller, którego ideałem była średniowieczna monarchia patrymonialna, feudalizm, silny związek z katolicyzmem, brak podatków (nie licząc dobrowolnych), brak prawa publicznego i własności państwowej (król jako osoba prywatna ze swoim prywatnym państwem i prywatnymi drogami, po których poruszają się poddani), z nauką i gospodarką jako dziedzinami znajdującymi się poza strefą wpływów państwa, ale dzisiejszy libertarianizm jest najczęściej całkowicie neutralny w kwestiach obyczajowych, a czasem nawet po prostu lewacki. Wystarczy wspomnieć na Rothbarda – cenię go bardzo jako ekonomistę, szczególnie speca od bankowości, ale jego gadanie o aborcji jest po prostu niepoważne. Amerykański ruch libertariański przeżywał nawet okres współpracy z tzw. Nową Lewicą. Libertarianizm w dzisiejszym świecie to, niestety, kuźnia “prawicowych marksistów”. Osób, które są za wolnym rynkiem, ale praktycznie nic poza sferą gospodarczą ich nie interesuje, albo nawet w imię wolności popierają typowo lewackie wymysły w postaci małżeństw homoseksualnych, prawa do aborcji, eutanazji, całkowitego wyeliminowania jakichkolwiek przejawów religijności z życia publicznego itd. Co najgorsze, nawet w środowiskach kons-lib panuje jakiś taki trend, by zajmować się tylko gospodarką, a całą resztą traktować, w najlepszym razie, tylko jako swego rodzaju nadbudowę. Eh, w każdym razie chciałem napisać, że libertarianizm może mieć charakter konserwatywny i chrześcijański, ale wcale nie musi.
14/08/2010 at 22:22
Cześć!
Podobnie jak chrześcijanin nie może być socjalistą. Albo jedno albo drugie.
Celowo nie podawałem na gramie linka do tego bloga. Z różnych powodów.
Co do komentarza, masz oczywiście wiele racji. Nie zgodzę się jednak, co do stwierdzenia, że to kuźnia “prawicowych marksistów”. To wyrażenie to oksymoron. Prawicowiec nie może być marksistą
Zgadza się – wiele osób, które wołają, że są libertarianami wcale nimi nie jest i tu powody mogą być różne:
- nie załapali o co biega i przy pierwszej okazji dają tego dowody
- wiedzą o co biega, ale wolą iść z prądem i zwyczajnie się sprzedają systemowi dla własnych korzyści, czyli okazują się w zasadzie liberałami a la PO, a nie libertarianami.
Libertarianizm, masz słuszność, może zostać spaczony poprzez pójście jego pseudo zwolenników w kierunku liberalnego totalniackiego indywidualizmu (“jestem najważniejszy na świecie, a inni to w zasadzie podludzie”) i lewackiego wojującego ateizmu. Ale nie będzie to miało wiele wspólnego z libertarianizmem, nieprawdaż? Rzecz w tym, że spieprzyć można każdą ideę: im bardziej utopijne założenie, tym łatwiej, w praktyce, zrobić z niej np. totalitaryzm. Przy założeniach libertariańskich nie jest to takie proste. Głównie dlatego, że istotą jest tu wolność osobista i gospodarcza, nie utopia. Wiemy dobrze, że wolność gospodarcza jest naturalną rzeczą, a wolność osobista polega na stawianiu sobie mądrych ograniczeń… i tu rola chrześcijaństwa jest ogromna. Każde odstępstwo czy łamanie głównych założeń libertariańskich jest zauważalne natychmiastowo. Napisałem, że to ideologia najbardziej pro-chrześcijańska i jest to, moim zdaniem, prawda.
Liberalizm stawia na jednostkę. Można powiedzieć, że jednostka zastępuje Boga. Dlatego liberalizm prędzej czy później zaczyna walczyć z religią. Utopijne założenie całkowitej wolności wyjdzie na pewno. Nie da się pogodzić liberalizmu z chrześcijaństwem.
Socjalizm… no to chyba jasne jest.
Nazizm… narodowy socjalizm, więc tak samo.
Faszyzm to stosunkowo delikatna forma socjalizmu.
Libertarianizm, właśnie dlatego, że stawia na nieutopijną wolność jednostki i najbardziej ze wszystkich tych ideologii na wolność gospodarczą, czyli również na odpowiedzialność, jest najbardziej pro-chrześcijański. Wskazuje na naturalne uwarunkowania, podobnie jak chrześcijaństwo. Jak dla mnie, jest to najlepsze z możliwych połączeń: republika lub dyktatura [albo monarchia] oparta na libertarianizmie i chrześcijaństwie.
Znasz lepsze zestawienie?
15/08/2010 at 23:35
Zdaję sobie sprawę, że fraza “prawicowy marksizm” to oksymoron, dlatego piszę w cudzysłowie.
Chodzi o charakterystyczną postawę, którą dobrze nakreślił Adam Danek w tym artykule: http://falanga.boo.pl/omarksistach.html
Rozumiem, że istotą libertarianizmu jest wolność gospodarcza i osobista. Co do wolności gospodarczej, jestem gorącym jej zwolennikiem, ale z wolności osobistej często wyprowadza się typowe, liberalne hasła. Czy na przykład Rothbard, postulując prawo do aborcji na życzenie, spaczył idee libertarianizmu? Swoje zdanie argumentował właśnie wolnością osobistą i… prawem własności. Twierdził, że skoro dziecko znajduje się wewnątrz ciała matki, a ciało matki jest jej własnością, to ona – będąc człowiekiem wolnym – ma pełne prawo decydowania co ma się stać z “niechcianym intruzem”, a więc całkowicie pomijał aspekt odpowiedzialności za czyny. Ciężko oskarżać autora “Manifestu libertariańskiego” o spaczenie idei libertarianizmu, dlatego nie określam siebie jako libertarianin.
Całkowicie odrzucam dyktaturę, bo odrzucam republikę, a dyktator może istnieć tylko i wyłącznie w państwie republikańskim. Republika może być albo demokratyczna (wiadomo – władze obierane w powszechnym głosowaniu), albo niedemokratyczna (z dyktatorem). W obu przypadkach jest jednak istotne to, że republika to państwo publiczne, wspólne. Dyktator może rządzić tym państwem, ale nie zmienia to formy własności państwa. Natomiast monarchia, to państwo, które jest własnością PRYWATNĄ króla. Ja, podobnie jak Hans-Herman Hoppe, uważam, że republika to ustrojowy odpowiednik socjalizmu. Dlatego jestem monarchistą.
Prawdziwym monarchistą, a więc takim, dla którego król jest królem wtedy, gdy władzę się dziedziczy (tak jak każdą inną własność, to zupełnie naturalne). Konkretniej rzecz ujmując: jestem za monarchią patrymonialną, w pełni wolnorynkową (lub feudalną jeśli przemiany rynkowe doprowadziłyby do tego), zdecentralizowaną i konserwatywną, gdzie król stoi na straży prawa naturalnego i dba o sacrum.
Oto moje zestawienie.
16/08/2010 at 18:43
Czyli w zasadzie zestawienie masz bardzo podobne

Nie jestem wielkim zwolennikiem republiki. Uważam, że republika prowadzi po równi pochyłej do demokracji, czyli do wspomnianego przez Ciebie socjalizmu. Prędzej, czy później. Zdecydowanie wolę, tak jak Ty, monarchię dziedziczną, ale… Ale staram się być realistą i podchodzę do sprawy praktycznie
Mamy demokrację, więc uważam, że trzeba odwrócić bieg wydarzeń i najpierw przywrócić republikę, potem ustanowić dyktaturę (lub od razu wprowadzić dyktaturę), a na końcu dyktator powinien obwołać się monarchą (królem, wielkim księciem, cesarzem, whatever) i wprowadzić dziedziczenie tronu. Just like Napoleon.
Co do Rothbarda… no cóż, on raczej katolikiem nie był
Mój stosunek do życia jest na górze, w zakładce “Ochrona życia”. Nie uważam, żeby Rothbard był wyrocznią we wszystkim. W znakomitej większości spraw związanych z rynkiem w pełni się z nim zgadzam, ale na pewno nie w tym, że dziecko w łonie matki to wyłącznie sprawa matki. Jest to założenie z gruntu fałszywe i poważnie go traktować nie sposób.
Dla mnie najbliższe jest libertarianin, a uzupełnieniem niewątpliwie katolik i monarchista. Mogłoby być samo katolik monarchista, ale rzadko kto rozumie, że katolicyzm jest wolnorynkowy 

A że napisał Manifest Libertariański… jasne, tylko przed nim było już kilku teoretyków wolnego rynku jak Bastiat czy von Mises.
A ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych też coś do powiedzenia mieli.
Trudno określić swoje poglądy polityczne jednym wyrazem
W dzisiejszych czasach, przy zalewie demo-lewactwa i wojującego ateizmu trzeba, moim zdaniem, podkreślać wszystkie te elementy
A przecież w państwie powinno być miejsce dla niewierzących i poszukujących, prawda?
16/08/2010 at 19:19
1) Yarr, ale pojęcia “demokracja” i “republika” dotyczą dwóch różnych spraw. Nie musimy przywracać republiki, bo ona cały czas istnieje. III RP to republika. Republika oznacza formę własności państwa i władzy (publiczną), a demokracja to sposób wybierania władzy (na drodze wyborów).
Nie rozumiem dlaczego np. JKM i znaczna część Jego zwolenników (choć sam się do nich zaliczam) uważają, że USA było republiką, a teraz jest demokracją. USA zawsze było i teraz też jest zarówno republiką jak i demokracją. Po prostu kiedyś prawo do głosowania było objęte większą ilością cenzusów. Teraz jest to tylko wiek (18 lat bodajże), kiedyś dochodziła rasa, wniesienie opłaty, płeć i chyba coś tam jeszcze. Z tego co się orientuje, to wg Korwina demokracją jest państwo, w którym prawo głosu objęte jest tylko jednym cenzusem – wiekiem, a republiką państwo, w którym tych cenzusów jest więcej. Jeśli się mylę, popraw mnie. Jak dla mnie taki podział jest chaotyczny i mylący, dość dziwnie definiować czym jest republika, a czym demokracja na podstawie ilości cenzusów wyborczych.
2) Co do zestawienia, to mamy bardzo podobne. W zasadzie myślę, że Twoje Wymarzone Idealne Państwo i Moje Wymarzone Idealne Państwo byłyby de facto prawie takimi samymi, różniącymi się tylko w niewielkich szczegółach, państwami. “Największą” różnicą byłaby chyba właśnie kwestia nazewnictwa.
Bo jeśli libertarianizm nie łączy się z jakimś rozpasanym, lewicowym indywidualizmem to jestem skłonny go zaakceptować.
3) Co do katolicyzmu i wolnego rynku, to jednak chyba większość środowisk wyciąga trochę inne wnioski z encyklik papieskich niż Ty. Mianowicie całkiem sporo osób twierdzi, że najbardziej katolickim systemem gospodarczym jest dystrybucjonizm (Gilbert Chesterton jest chyba najbardziej rozpoznawalnym zwolennikiem tego systemu). Cóż, ja się w encykliki nie wczytywałem, wystarczy mi to, że wolny rynek, w przeciwieństwie do socjalizmu, nie jest sprzeczny z nauką Kościoła.
4) Bastiat nie był libertarianinem, ale ekonomistą klasycznym.
Natomiast Mises nie był taki hardcore’owy jak Rothbard, tzn. dostrzegał potrzebę istnienia sfery budżetowej (policja, wojsko, sądy). W zasadzie czy Misesa można nazwać libertarianinem skoro nie negował potrzeby istnienia państwa? Już od dłuższego czasu zastanawiam się czy warunkiem libertarianizmu jest odrzucenie państwa na rzecz wspólnot samo-organizujących się, które o swoje bezpieczeństwo dbają wykupując dobrowolne ubezpieczenia (taką wizję przedstawiał Hoppe, też Austriak)? Bo jak dla mnie to takie podejście jest utopijne.
17/08/2010 at 10:39
Co do Bastiata: napisałem, że był teoretykiem wolnego rynku, a nie libertarianinem
Swoją drogą, dał podstawy dla myśli libertariańskiej.
Co do rezygnacji z państwa, to jest taki odłam radykałów. Rzecz w tym, że to nawet nie utopia, to po prostu porażka. W Afryce można zaobserwować jak wspaniale działają plemiona ;P Między radykalnymi libertarianami a anarchistami jest cieniusieńka granica… w zasadzie zacierająca się. Dlatego, co zauważyłeś, libertarianizm może, z powodu czynnika ludzkiego (czyli nieprzewidujących, zaślepionych radykałów) podryfować w kierunku anarchii i potem, w efekcie, socjalizmu. Ale ja radykałem nie jestem i optuję za państwem minimum. Radykałów uważam zresztą za niebezpiecznych jak każdego, kto rozprawia o utopii.
Jeśli chodzi o encykliki Leona i Piusa, to oni wyraźnie piszą o wolnym rynku jako o naturalnej działalności człowieka. Napominają tylko, by nie zapominać w tym wszystkim o Bogu, prawie naturalnym i bliźnim.
A co do republiki i demokracji… teoretycznie masz oczywiście rację mówiąc o formie własności w przypadku republiki (rzeczy publicznej) i monarchii. Rzecz w tym, że rozróżnienie na republikę i demokrację nie jest już takie proste i może być mylące. Jeśli masz 30 ograniczeń głosowania to w istocie republika zostaje ograniczona, prawda? A jeśli masz tylko ograniczenie wiekowe (które zaczyna być przesuwane w dół) to republikę niemal masz całkowitą. To dlatego to rozróżnienie na demokrację i republikę. To zresztą podział umowny i raczej skrót myślowy, a zainteresowani i tak wiedzą o co chodzi. Rozróżnia się przecież rozmaite typy demokracji i pewnie tym należałoby się posługiwać, ale wygodniej jest mówić o republice na wzór USA i demokracji na wzór współczesny, bo pokazuje to dobitniej czym jest pełna demokracja i do czego może prowadzić upowszechnienie republiki na znakomitą większość obywateli (w sensie własności).
Może chaotycznie to trochę napisałem, ale się śpieszę, a chciałem jeszcze odpowiedzieć, bo potem mogę nie mieć czasu.