…przypomnienie tego, co pisałem w listopadzie 2005 roku. Zanim rzucę cytatem powiem tylko, że do tego krótkiego wpisu skłonił mnie (zapewne nieświadomie) Kolega LaudatorLibertatis, który powiedział na swoim vlogu, że wyśmiałby człowieka, który powiedziałby mu w 2005 roku, że PO nie jest wcale partią liberalną i nie będzie realizować swoich postulatów. Faktycznie, moje opinie nie przysporzyły mi zwolenników ![]()
A tutaj post z 6 listopada 2005 roku zamieszczony przeze mnie na pewnym forum:
Dobrze, to wyjaśnię mój punkt widzenia najprzystępniej jak umiem i mam nadzieję, że skończymy z tymi przepychankami.
Wiadomo, że i PO i PiS mówiły o sojuszu/koalicji. O ile, moim zdaniem PiS traktował to niezależnie od sytuacji po wyborach, o tyle PO, przekonana była, że to ona będzie po wyborach rozdawać karty. Co o tym zdecydowało? Media (tu nastąpiłby mój wywód, który pisałem przed wyborami, a który niektórzy uznali za teorię spiskową, więc nie będę tego powtarzał). Sondaże, w których PO miała dużą przewagę nad resztą pozwoliła politykom tej partii tak bardzo uwierzyć we własne siły, że obiecali gruszki na wierzbie (to oczywiście tylko moje zdanie w tej materii). Zgadzali się zatem na sojusz z PiS, wiedząc, że po wyborach, przy tych sondażach, będą mieli wszystko czego chcą. Co się jednak stało, to wiemy. PO przegibała z kretesem. Media nie spełniły pokładanych w nich nadziei i zwyciężył PiS. MSWiA i specsłużby – dwa najważniejsze dla PO resorty, odpłynęły w dal. Sądzicie, że dlaczego politycy postkomunistyczni wybierali PO i Tuska? Bo gwarantował im nietykalność. Wiem o tym z pewnych źródeł, ale przecież tego nie weźmiecie pod uwagę, bo uważacie to za spiskową teorię. Whatever. Ja z pewnymi przesłankami nie dyskutuję, bo mają potwierdzenie w rzeczywistości. Wy robicie jak chcecie. PO zaczęła zatem grać tak, by jak najbardziej dokopać PiS i pokazać jak kłamliwa jest to partia. Gdyby była w PO dobra wola, to mielibyśmy marszałka Tuska, a nie Marka Jurka i rząd koalicyjny, ale PO nie o to chodziło. PO liczy na szybsze wybory, w których wygra i zgarnie dwa najważniejsze resorty. Bo nie łudźmy się, o gospodarkę to tym ludziom nie chodzi. UPR głosi hasła konserwatywno liberalne od lat i nie znajduje poparcia, a PO nagle zawłaszcza sobie niektóre postulaty tej partii i okazuje się w sondażach najmocniejszą partią przed wyborami. To na kilometr śmierdzi. Ale cóż, mnie przekonywała wizja likwidacji przymusowych ubezpieczeń, tyle, że to mrzonki. PO nie zlikwidowałaby i kiedy będzie rządzić nie zlikwiduje ZUS. Wiecie dlaczego? Bo to świetny interes, a ci panowie mają do niego talent. Nie chodzi mi tu o wybielanie PiS, bo też nie jestem wielkim zwolennikiem tej partii, ale chodzi mi o to, że nie staracie się być obiektywni. PO nie chciała iść na ugody z PiS, więc PiS poszukał sobie partnera gdzie indziej. Tusk mówi o tym do znudzenia, ale nie wykazuje wcale dobrej woli, by temu zapobiec i doprowadzić do koalicji, choć i w PO są zdania, że to co się dzieje jest złe. Wiadomo, że zwycięska partia rządzi, że bierze najistotniejsze ministerstwa. Prosta sprawa – przegrałeś, chcesz wejść do koalicji, to nie ty dyktujesz warunki. PO chciała dyktować warunki i została skarcona, a że się obraziła, to może mieć teraz pretensje do siebie samej. A Lepper to wyjątkowy cwaniak i pokazał, że ma więcej ikry niż Tusk i Rokita razem wzięci. Dla mnie to jest szopka… żałuję tylko, że to się dzieje w moim kraju. Mam nadzieję, że wiecie już o co mi chodziło. A jeśli nie to trudno.
18/08/2010 at 15:10
Myślę, że gdyby UPR zaczęło głosić swoje hasła w sposób normalny, a potem przekroczyło 3% poparcia i nie byłoby skłócone wewnętrznie, to udałoby im się coś osiągnąć. JKM i inni publicyści związani z UPR/WiP (np. p. Tomasz Dalecki) co chwilę oskarżają wszystkich o faszyzm, więc takie są skutki… Nie wiem, co PO ma wspólnego z faszyzmem, a szokowanie nie zawsze ma pozytywne konsekwencje. JKM oburza się, że ludzie nazywają kapitalizmem to, co nim nie jest (np. Polskę po 89r), a sam robi dokładnie to samo, ale z faszyzmem. Poza tym, gdyby przekroczyli 3% – załapaliby się na jakieś dotacje budżetowe, mieliby realne środki do działania itd. Wydaje się nie zauważać, że oprócz socjalizmu i kapitalizmu (i tego nieszczęsnego faszyzmu) istnieje coś jeszcze…
PO nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek radykalizmem, zrezygnowało z kontrowersji, kieruje się populizmem, stylizuje się na partię kompromisu, więc w sumie nic dziwnego, że dzięki poparciu mediów i rozpoznawalnych osób ma tak duże poparcie.
18/08/2010 at 21:06
Tyle że ten wpis nie tego dotyczył
18/08/2010 at 23:32
W zasadzie nie, to tylko taka luźna myśl związana z fragmentem:
“UPR głosi hasła konserwatywno liberalne od lat i nie znajduje poparcia (…)”
Przepraszam za offtop.
20/08/2010 at 18:55
To ja, Rusty, założyłem konto i blog na WP.
24/08/2010 at 15:56
Nie ma co przepraszać za offtop
Problem polega na tym, że UPR głosi hasła w normalny sposób, ale nie obiecuje przy tym gruszek na wierzbie, nie wciska kitu i nie odpieprza szopek. Nie ma też poparcia służb i medialnego zaplecza.
Widać to było bardzo dobrze podczas pewnej debaty z udziałem ówczesnego szefa UPR Wojciecha Popieli. Nie dość, że mu przerywano i wyśmiewano to, co mówił (robił to niejaki Zbychu “Jednoręki” Chlebowski), to jeszcze radykalnie obcięto mu czas na wypowiedź (miał tak chyba połowę albo mniej niż Gilowska czy Chlebowski).
Dlatego nie zgadzam się zupełnie ze stwierdzeniem: “gdyby UPR głosił swoje poglądy normalnie”…
UPR głosi poglądy najnormalniej w świecie. Problem w tym, że lud nie kapuje podstawowych rzeczy i woli wygibasy przy disco polo i obiecywanie cudów, niż konkrety.
Chyba, że normą ma być to co robi Niesiołowski czy Palikot? No, ale do tego UPR czy WiP się nie zniży.
25/08/2010 at 01:29
Wiesz w gruncie rzeczy ja już w 2005 r. oglądałem się z JKM i mi w głowie PO nie było. Z cyklem PO Watch chcę dotrzeć poza “nasz” krąg, więc i trochę inną retorykę przyjmuję.
Nie zmienia to faktu, że PO z początku jawiła się na tyle wolnorynkowo, że w końcu nawet uprowcy wystartowali z jej list. Z jakim efektem- doskonale wiemy.
25/08/2010 at 13:16
Zdaję sobie sprawę z tego, że chcesz trafić do szerszego grona odbiorców. I bardzo słusznie! W pełni Twoje działania popieram i cieszę się, że jest nas coraz więcej (osób, którym chce się jeszcze zwracać uwagę na rzeczy istotne).
Chciałem jednak zwrócić uwagę na rzecz, w mojej opinii, ważną tj. na wnioskowanie na podstawie dostępnych faktów. Bo dla wielu ludzi pewne stwierdzenia są wróżeniem z fusów, teorią spiskową i tym podobnymi, a w gruncie rzeczy nie mają one nic z wróżbiarstwem i szaleństwem wspólnego. Opierają się jedynie na znajomości historii i umiejętności wyciągania wniosków z niej.
Czasem wydaje się, że to przecież nic trudnego, a jednak… trzeba jeszcze chcieć się zainteresować. A często ludzie zdawałoby się całkiem inteligentni i mocno stąpający po ziemi potrafią pieprznąć głupotę piramidalną w stylu: “Historia niczego nas nie nauczy.”
Jeśli się wie kim byli pierwsi członkowie PO, gdzie ta partia ma korzenie, jak zdobywała popularność, jak wyglądały rozmowy koalicyjne PiS-PO w 2005 roku, to najbardziej przewidywalny scenariusz brzmi tak, jak tekst powyżej na zielono. I okazało się w ciągu następnych 5 lat, że tak to praktycznie wyglądało, bez wnikania w detale. Ale kiedy pisałem to wtedy, to mało kto traktował moje słowa poważnie. Zarzucano mi proPiSowskie zapędy, krzyczano, że PO nie będzie brała odpowiedzialności za rządy oszołomów z PiS, etc. Teraz ci sami ludzie, którzy wtedy tak się darli dzisiaj albo idą w totalne zaparte i już zupełnie otwarcie zaprzeczają faktom, albo milczą, albo otworzyli oczy (chyba wciąż najmniej liczna to grupa).
Przekonywanie ludzi do własnego zdania jest trudne i żmudne (zwłaszcza, kiedy człowiek nie ma żadnej karty przetargowej w postaci obiecanek cacanek (jak politycy). Jeszcze trudniejsze jest skłonienie ludzi, by zaczęli myśleć samodzielnie i interesować się tym, co naprawdę ważne…
No, ale jakieś sukcesy zawsze udaje się osiągnąć, więc chyba warto podejmować to wyzwanie