Na początek kilka linków do różnych i, zdawałoby się, niezwiązanych ze sobą informacji:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,PO-wysyla-kontrowersyjny-list-do-duchownych,wid,12622675,wiadomosc_prasa.html

http://finanse.wp.pl/kat,104132,title,Dziesiatkowanie-urzedow,wid,12622565,wiadomosc.html

http://finanse.wp.pl/kat,104126,title,Akcyza-bije-w-quady,wid,12622558,wiadomosc.html

http://finanse.wp.pl/kat,104132,title,Kosciol-ma-sponsora-a-podatnicy-podwyzke-VAT,wid,12610713,wiadomosc.html

Łączą te cztery newsy… pieniądze podatników.
Podlizywanie się przez PO Kościołowi to wyjątkowo niesmaczny żart, który można porównać z puszczaniem bąka w zatłoczonym tramwaju i powiedzeniem: “Atmosfera się trochę zagęściła, co?”. Lewacka PO przymilająca się ostatnio, tym razem już zupełnie otwarcie, SLD próbuje tanich chwytów, by tylko nie przegrać wyborów samorządowych (i kolejnych za rok). A na wsiach wciry dostać mogą okrutne. No właśnie, rację ma dr Robert Gwiazdowski: Kościół i żaden związek wyznaniowy (żadna działalność gospodarcza również) nie powinien być dotowany. A list mówi otwarcie o wspólnym restaurowaniu obiektów sakralnych, które to stwierdzenie niektórzy, moim zdaniem słusznie, odebrali jak szantaż.
To powyższe to akurat inicjatywa regionalna, która w moim mniemaniu jest raczej eksperymentem na małą skalę mającym sprawdzić reakcje kleru i społeczeństwa. Równolegle rząd planuje karać szefów urzędów za to, że nie obetną pensji swoim podwładnym i nie oszczędzą na tych pensjach 10%. Ale spoko, spoko: karą będzie upomnienie, nagana A NAWET pozbawienie delikwenta 5 pensji… A NAWET… i aż 5 pensji. No, no, no. Oczywisty pic na wodę fotomontaż. Śmieszy on zwłaszcza kwotą oszczędności: 1 miliard złotych. Oszczędność na zaprzestaniu dotowania Kościoła, według niektórych wyliczeń, dałaby oszczędność… nawet 5 miliardów. Jaką dałaby likwidacja dotacji w ogóle? W tym samym czasie wzrosną podatki (czyli podrożeje dokładnie wszystko), a akcyza obejmie skutery, quady, meleksy i skutery śnieżne. Nie zapominajmy, że książki też będą kosztować więcej bo dostaną VAT po podwyżce (obecnie mają zerowy). Ale wracając do tych urzędników: jaka będzie oszczędność, jeśli szefowie otrzymają tylko upomnienia? Zwłaszcza dostając wcześniej cynk, że ich pensje są niezagrożone… Zagranie czysto marketingowe w znanym już od kilku ładnych lat stylu Platformy Obywatelskiej (której sama nazwa jest chwytem marketingowym).
Tak naprawdę to wszystko nie jest aż tak istotne i VAT czy akcyza na quady to mały pikuś przy rzeczy najważniejszej (którą można wywnioskować z obecnego miotania się PO): rzeczy smutnej, ale napawającej nadzieją: państwo zaczyna bankrutować. Nasz film ma grecki scenariusz: cięć realnych nie widać, podatki się podwyższa, wszystko drożeje, nastroje społeczne pogarszają się coraz bardziej. PO zdaje sobie sprawę z faktu następującego: jeśli teraz, przed wyborami spróbuje gruntownie reformować państwo to będzie to dla niej koniec definitywny. Zresztą wcale jej na jakichś reformach nie zależy, bo chodzi głównie o władzę i kręcenie lodów. Oczywiście im lepszy stan finansów państwa tym więcej można uszczknąć dla siebie i tym dłużej można prowadzić ten proceder, ale lepiej mieć władzę i zgarniać mniej, niż mieć kamienie w oknach, stracić władzę i nie mieć nic.
Zastanawia mnie tylko jedna kwestia: czy PO nie wie, że łakomstwo nie popłaca? Bo wygrać wybory przy takim zapleczu jakie od początku mieli nie jest szczególnie trudno: wystarczy działać racjonalnie (a w 2005 PO uwierzyła sama w to co mówiła, czyli zrobiła coś idiotycznego ;P). Wszystko wskazuje na to, że stan finansów państwa jest katastrofalny. W takiej sytuacji dalsze rządzenie może się dla Tuskowców źle skończyć. Naprawdę źle.
Ale dla Polski to raczej dobrze .