
Dzisiaj chciałem przypomnieć bardzo ważną, a chyba niezwykle mało znaną wśród współczesnych katolików, encyklikę papieża Piusa XI (oraz powiązaną z nią encyklikę Rerum Novarum, papieża Leona XIII).
Oto kilka jej fragmentów:
W sprawie nauki społecznej.
18. Już zaś Kościół żadną miarą nie zostawił drogocennych tych źródeł utajonych w głębinach, lecz czerpał z nich obficie dla ogólnego dobra upragnionego pokoju. Leon XIII i jego Następcy nie ustawali bowiem w ogłaszaniu i przypominaniu światu od czasu do czasu słowem żywym i pismem nauki społecznej i gospodarczej encykliki Rerum novarum i w zastosowaniu jej odpowiednim do potrzeb czasu, broniąc zawsze z ojcowską miłością i pasterską wytrwałością sprawy ubogich i uciśnionych(15). Tak samo postępował cały szereg Biskupów, którzy naukę tę ustawicznie i umiejętnie wykładali, objaśniali i o zastosowanie jej do potrzeb poszczególnych krajów zgodnie z intencjami i wskazówkami Stolicy Apostolskiej zabiegali(16).
19. Nic więc dziwnego, że wielu mężów uczonych, duchownych i świeckich, pod światłem przewodnictwem Kościoła zakrzątało się z zapałem około współczesnej rozbudowy wiedzy społecznej i gospodarczej, pragnąc usilnie, by niezmienna i niezmieniona zupełnie nauka Kościoła skuteczniej nowym potrzebom uczyniła zadość.
20. W ten sposób, za drogowskazem Leonowej Encykliki i pod wpływem światła z niej płynącego, powstała prawdziwa socjologia katolicka, którą codziennie niestrudzonym wysiłkiem pielęgnują i bogacą wybrani owi mężowie, których pomocnikami nazwaliśmy Kościoła. Nie zagrzebują oni swej wiedzy w zacisznych pracowniach swoich, lecz wyprowadzają ją na słońce działalności publicznej. Dowodem tego są wielce pożyteczne i bardzo nawiedzane wykłady w Uniwersytetach Katolickich, Akademiach, Seminariach; liczne o pięknych wynikach kursy czyli tzw. tygodnie społeczne; naukowe koła studentów; dowodem tego są też odpowiednie i pełne zdrowej treści wydawnictwa wszelkiego rodzaju.
21. Nie wyczerpuje się jednak na tym pożyteczny skutek Encykliki Leonowej. Nieznacznie i niepostrzeżenie zdobyła sobie bowiem jej nauka wpływ także na koła stojące poza jednością Kościoła i władzy jego nie uznawające. W ten sposób zasady katolickie w sprawie kwestii społecznej stały się wspólną własnością całej ludzkości. Z radością możemy stwierdzić, że odwieczne prawdy, które głosił tak wzniosie ś. p. Poprzednik Nasz, przytacza się dzisiaj często i broni ich nie tylko w niekatolickich czasopismach i działach, lecz także i w zbiorach ustawodawczych i sądowych.
22. Co więcej? Kiedy po strasznej wojnie światowej mężowie stanu główniejszych narodów zaprowadzili pokój na nowo stworzonych warunkach społecznych, przyjęli pośród zarządzeń, normujących pracę robotników na podstawie sprawiedliwości i słuszności niejedno, co się tak przedziwnie zgadzało z zasadami i upomnieniami papieża Leona, jakoby z nich były żywcem wyjęte. Encyklika Rerum novarum jest rzeczywiście dokumentem wiekopomnym, do którego słusznie zastosować można słowa proroka Izajasza: “I podniesie chorągiew między narody”(17).
W sprawie jej zastosowania.
23. Kiedy po naukowych badaniach zasady Encykliki Leonowej dotarły szeroko do umysłów ludzkich, zaczęto je stosować w praktyce. Skrzętna ta działalność z przychylną podjęta troskliwością zmierzała w pierwszym rzędzie do podniesienia stanu robotniczego, który wskutek rozrostu przemysłu podniósł się co prawda niepomiernie w liczbę, nie uzyskał jednak jeszcze przynależytego sobie miejsca w społeczeństwie i był zaniedbany i prawie wzgardzony. Do kulturalnego podniesienia robotników przyłożyli, lubo innymi obarczeni obowiązkami duszpasterskimi, idąc za przykładem Biskupów, pilnie rękę kapłani świeccy i zakonni z wielkim dla mas robotniczych pożytkiem. Stała ta praca nad przepojeniem dusz robotników duchem chrześcijańskim przyczyniła się też walnie do tego, że robotnicy przejęli się godnością swego stanu i zdołali, poznawszy jasno prawa i obowiązki swoje, wstąpić na drogę postępu społecznego i gospodarczego i kroczyć na niej zgodnie z prawem i z wynikiem pomyślnym oraz stać się tym; sposobem przewodnikami drugich.
24. Następnie starano się o podniesienie stopy ich życia na pewniejszej podstawie. Poczęły się bowiem na wezwanie Papieża mnożyć nie tylko dzieła użyteczności publicznej i dobroczynne, lecz powstawały też wszędzie coraz liczniejsze stowarzyszenia, w których za radą Kościoła i najczęściej pod przewodnictwem kapłanów łączą się robotnicy, rzemieślnicy, rolnicy i najemnicy wszelkiego rodzaju do wzajemnego niesienia sobie pomocy.
[...]
Uprawnienia państwa
49. Że w używaniu własności ludzie uwzględnić winni nie tylko swoją własną korzyść, ale także dobro powszechne, wynika, jak wspomnieliśmy, już z charakteru własności indywidualnego i zarazem społecznego. Określenie zaś tych obowiązków, jeśli okaże się potrzebnym i w prawie przyrodzonym nie jest zawarte, rzeczą jest rządów. Dlatego władza świecka może ze względu na prawdziwą potrzebę dobra ogólnego dokładniejsze w świetle prawa przyrodzonego i Bożego wydać zarządzenia, co posiadającym w używaniu dóbr dozwolono, a czego nie dozwolono. Toteż Leon XIII mądrze ongiś nauczał, że “określenie własności poszczególnych jednostek zostawił Bóg przemyślności ludzi i urządzeniom narodów”:(31). Uczy nas zresztą historia, że jak inne pierwiastki życia społecznego, tak samo i własność prywatna nie jest niezmienną. Sami to oświadczyliśmy swego czasu tymi słowy: “Jakże różne są postacie, w których występuje własność prywatna począwszy od prastarej formy pierwotnych ludów rolniczych, zachowanej gdzieniegdzie do dnia dzisiejszego, aż do form własności w okresie patriarchalnym i tak dalej w przeróżnych postaciach tyranii (pojmując to słowo w znaczeniu klasycznym), następnie poprzez feudalne, monarchiczne własności aż do rozmaitych ich rodzajów czasów nowych!”(32). Oczywistą jest rzeczą, że państwu nie wolno postępować według swego widzimisię. Przyrodzone bowiem prawo do własności prywatnej i do przekazywania jej w spadku winno zawsze pozostać nietknięte i nienaruszone, ponieważ państwo usunąć go nie może. “Człowiek bowiem starszy jest niźli państwo”(33), a również społeczność domowa jest logicznie faktycznie wcześniejszą, niż państwo”(34). Dlatego mądry bardzo Papież oświadczył, że nie wolno państwu wyniszczać majątków prywatnych nadmierną ilością świadczeń i podatków. “Władza państwowa bowiem nie może niszczyć prawa własności prywatnej, bo natura jest jego źródłem, nie wola ludzka; może tylko jego używanie ograniczać i do dobra ogółu dostosowywać”(35). Państwo zaś, dostrajając własność prywatną do potrzeb ogółu, nie wyświadcza posiedzicielom prywatnym przysługi wrogiej, lecz przyjazną. Tym bowiem sposobem zapobiega skutecznie, aby własność prywatna, której Stwórca natury w swej Opatrzności udzielił jako pomoc życiową, nie doprowadziła do stosunków nieznośnych i sobie tym samym grobu nie wykopała. Nie jest to zniesieniem własności prywatnej, raczej jej obroną, nie jest to podrywaniem mienia, lecz wewnętrznym jego wzmacnianiem.
[...]
Utrzymanie robotnika i jego rodziny.
72. (…)Matki powinny w domach swoich przede wszystkim i wokoło domu działać w zakresie gospodarstwa domowego. Haniebnym to natomiast nadużyciem, które za wszelką cenę usunąć należy, żeby matki zmuszone były z powodu niedostatecznych zarobków ojca szukać korzystnego zarobku poza domem ze szkodą obowiązków domowych, a w szczególności ze szkodą dla wychowania dzieci. Usilnie zatem do tego dążyć należy, aby zarobki ojców wystarczyły na należyte opędzenie wspólnych potrzeb domowych. (…)
Wybrałem najciekawsze, moim zdaniem, fragmenty tej bardzo ciekawej i wartościowej encykliki (zachęcam do przeczytania całej i wyrobienia sobie opinii).
Postanowiłem dodać komentarz dotyczący pewnych stwierdzeń w niej zawartych, które wzbudziły moje zakłopotanie.
Fragment:
(…)Do zadań, powierzonych Kościołowi, nie należy co prawda doprowadzenie ludzi do szczęścia chwilowego znikomego, winien raczej prowadzić ich do szczęścia wiecznego. Owszem, “Kościół sądzi nawet, że bez przyczyny w sprawy tego świata wdawać się nie powinien”. Jednakże nie może się żadną miarą wyrzec powierzonego sobie przez Boga zadania, aby podnieść autorytatywny swój głos nie tam, gdzie chodzi o techniczne zagadnienia – ku temu bowiem nie rozporządza odpowiednimi środkami, ani też te sprawy nie należą do jego zakresu – ale gdzie chodzi o zasady moralne. W tych bowiem sprawach powierzony nam przez Boga skarb prawdy oraz wielce odpowiedzialne zadanie obwieszczenia całokształtu prawa moralnego, wykładania go i nalegania, aby je, czy się podoba czy też nie podoba, przestrzegano, podaje bez zastrzeżeń najwyższemu Naszemu orzeczeniu i ustrój społeczny i samo życie gospodarcze.
Właśnie problem w tym, że papież w dalszej części, moim zdaniem niepotrzebnie, wchodzi w pewne kwestie techniczne jak na przykład płaca minimalna przy opisywaniu płacy sprawiedliwej (o której bardzo rozsądnie pisze, ale podaje, w mojej ocenie, niedobrą receptę) albo (cytuję:)
“Surowa karność moralna, kontrolowana ściśle przez kierowników państwowych, mogła była usunąć przeogromne te szkody albo im zapobiec.”
Jest to nieskuteczne i daje ogromne pole do nadużyć.
Rozwiązaniem tej kwestii byłoby mądre, oparte na zasadach chrześcijańskich prawo i sprawnie działające sądy. To osoba pokrzywdzona powinna zwracać się do sądu, a nie państwo kontrolować gospodarkę.
Dziwi zatem ten pomysł papieża, skoro pisze on nad wyraz rozsądnie i trafnie o reformie państwa:
Reforma instytucji
79. Mówiąc o reformie instytucji, mamy na myśli głównie państwo, nie jakoby od jego działania spodziewać się należało całego ratunku, lecz z tego powodu, że wskutek wspomnianego już a nieszczęsnego “indywidualizmu” doszło do tego, że owo biblijne i ongi przez rozliczne związki świetnie rozwinięte życie społeczne obecnie tak upadło i prawie zanikło, że pozostały prawie same jednostki i państwo, z nie małą szkodą samego państwa. Życie społeczne bowiem stało się bezkształtne, a państwo, przejąwszy na siebie wszystkie te zadania, które poprzednio ponosiły zniszczone związki, załamuje się niemal pod ciężarem nieskończonych zadań i zobowiązań.
80. A chociaż prawdą to jest i rzeczą przez dzieje stwierdzoną, że dla zmienionych warunków wiele zadań, które dawniej mniejsze spełniały jednostki społeczne, obecnie już tylko związki wielkie mogą dokonać, niewzruszoną przecież pozostanie najwyższa zasada filozofii społecznej, której ani podważać, ani osłabiać nie wolno: jak jednostkom ludzkim nie wolno odejmować i przekazywać społeczności tego, co jednostki te z własnej inicjatywy i własną mogą wytworzyć pracą, tak samo jest naruszeniem sprawiedliwość, gdy się to, co mniejsze i niższe społeczności wykonać i dokonać mogą, przydzielić większym i wyższym władzom społecznym; poza tym wyrządza to szkodę wielką i podrywa porządek społeczny. Wszelka czynność społeczna bowiem powinna w pojęciu i istocie swojej wspomagać członki ciała społecznego, nigdy zaś ich nie rozbijać, ani nie wchłaniać.
81. Sprawy zatem niniejszej wagi i zabiegi skądinąd zbyt drobiazgowe powinna władza państwowa pozostawić niższym zespołom. Tym swobodniej, usilniej i skuteczniej sprosta tym zadaniom, które do niej wyłącznie należą, ponieważ ona jedna je wykonać zdoła: kierownictwem, nadzorem, przynaglaniem, powstrzymywaniem, stosownie do poszczególnego wypadku i potrzeby. Niech więc kierownicy państw będą przekonani, że im doskonalej hierarchiczny porządek z zachowaniem pomocniczej interwencji państwa panuje wśród rozlicznych zrzeszeń, tym wybitniejszy będzie i autorytet społeczny i społeczna działalność, tym lepszy i szczęśliwszy byt państwa.
82. O to przede wszystkim starać się, o to zabiegać powinno i państwo i dobry powinien obywatel, aby po zaniechaniu walki przeciwnych sobie “klas” powstała i rozwijała się zgodna “współpraca stanów”.
Początek punktu 79 to wskazanie przyczyny upadku państwa i społeczeństwa. Ja to podsumuję tak: indywidualizm posunięty do granic, wynikający z, opisanego w innych punktach encykliki, wypalenia moralnego i szybkiego socjalizowania się państwa. Dzisiaj mamy kontynuację na skalę o kilka poziomów większą, niż w dwudziestoleciu międzywojennym. A czym jest to socjalizowanie się państwa? Papież to dość dokładnie określa:
państwo, przejąwszy na siebie wszystkie te zadania, które poprzednio ponosiły zniszczone związki, załamuje się niemal pod ciężarem nieskończonych zadań i zobowiązań
Chodzi tu o relacje międzyludzkie, o tworzenie stowarzyszeń, o samoistną organizację gospodarki, o tworzenie organizacji charytatywnych, etc. Działalność tych związków przejęło państwo. Jakie są skutki widać dzisiaj bardzo wyraźnie. Zwłaszcza, że przez 80 lat socjalizm postępuje, a nie cofa się. Mamy zatem zamknięte koło: zdemoralizowany indywidualizm prowadzi do socjalizmu, a socjalizm prowadzi do demoralizacji i indywidualizmu.
Receptą jest wsłuchiwanie się w to, co ma do powiedzenia Kościół stojący na straży moralności. Ale nie jedyną receptą. Przecież jest wielu ludzi niewierzących. Właśnie dlatego prawo musi się opierać na zasadach chrześcijańskich, które są pro człowiecze.
Wytłuściłem też fragment punktu 81 nie bez przyczyny. Obecnie pomocniczą rolę państwa przedstawia się zupełnie inaczej, w totalnym oderwaniu od głównych założeń tej encykliki i od systemu, który ona krytykuje. Pomocnicza rola państwa w encyklice Piusa XI, co wynika z całości tekstu, ma obejmować funkcję rozjemczą, czyli dotyczyć przede wszystkim sądów. To poszczególni ludzie, stowarzyszenia czy zrzeszenia mają ze sobą rozmawiać i podejmować decyzje, dochodzić do kompromisów, etc., a państwo ma pomagać wówczas, kiedy któraś ze stron zwróci się do niego z pomocą. I wtedy powinien rozstrzygać sąd, a nie urzędnik. Dlaczego? Ponieważ sądy mają być niezawisłe i orzekają bez korzyści dla siebie, stoją na straży prawa i porządku społecznego. Urzędnicy natomiast mogą mieć interes w konkretnych sprawach i brać łapówki co zdecydowanie osłabia wiarygodność państwa.
Należy zwrócić uwagę, że sytuacja, w czasie gdy Pius XI pisał tę encyklikę, była stosunkowo nowa (encyklika odnosi się do wydanej przez Leona XIII, w 1891 roku, encykliki “Rerum Novarum” ).
Papież, trafnie oceniając sytuację ogólną (zwłaszcza narastające rozprężenie moralne, którego mamy obecnie apogeum) wskazuje na niebezpieczeństwo popadnięcia w socjalizm. Pisał o tym wcześniej Leon XIII (w tym o ograniczonej roli państwa). Receptą i jedynym dobrym wyjściem byłoby uszanowanie naturalnego, pochodzącego od Boga (jeśli ktoś w Boga wierzy), porządku świata i państwo opierające się na chrześcijańskich zasadach. Mówiąc innymi słowy: pro chrześcijańskie państwo oparte na modelu libertariańskim (państwo minimum) czyli szanowanie prywatnej własności, wolny rynek, chrześcijańska moralność, ograniczone w zadaniach państwo i pro człowiecze prawo.
Niestety, zwłaszcza po Vaticanum secundum Kościół zajmuje się czymś zupełnie innym, niż propagowanie tych rozwiązań.
Dlaczego? O tym pisał z kolei inny papież, św. Pius X:
Zwolenników błędów należy dziś szukać już nie wśród otwartych wrogów Kościoła, ale w samym Kościele: ukrywają się oni – że tak powiemy – w samym wnętrzu Kościoła; stąd też mogą być bardziej szkodliwi, bo są mniej dostrzegalni. (“Pascendi Dominici Gregis”)
Wewnątrz Kościoła (info) znalazło się wpływowe grono osób sprzyjających m.in. socjalistom. Źle pojmowany ekumenizm rozsadza Kościół od środka, zamiast przyciągać doń protestanckie odłamy. Hierarchowie kościelni mieszają się bezpośrednio w politykę, zamiast szerzyć naukę Kościoła o państwie, społeczeństwie, czy własności, a to odstręcza ludzi od Kościoła. Sprzyjanie konkretnym partiom jest jednym z największych grzechów, bo księża to robiący nie skupiają się zupełnie na pułapkach programowych, czy błędach danej partii, a na walce z przeciwnikami tejże partii. Jest to rzecz niedopuszczalna i wielce szkodliwa. Kościół ma prawo, a wręcz musi wypowiadać się na tematy, które przecież polityki bezpośrednio dotykają, bo ona dotyka całości ludzkiej działalności. Ale nie może to polegać na agitowaniu do głosowania na konkretne partie, czy faworyzowanie bezkrytycznie jednych partii kosztem lawinowej krytyki innych. I nawet głównie nie dlatego, że to stosowanie podwójnych standardów, ale że to powoduje odwracanie się wiernych od Kościoła. Bo społeczność katolicka powinna dostawać jasny przekaz co Kościół popiera, a co potępia, a nie jaką partię popiera, a jaką potępia. Kościół powinien wyraźnie głosić to, co pisał Leon XIII czy Pius XI w wyżej wymienionych encyklikach i równocześnie zwracać uwagę: “jest demokracja, czytajcie zatem programy i szukajcie w nich tego, co złe i tego co dobre, wybierajcie świadomie, zgodnie z własnym sumieniem w oparciu o naukę Kościoła”. Bo rolą Kościoła jest napominanie, wyjaśnianie i prostowanie ścieżek.
Niestety księża o tym zazwyczaj zapominają i dają upust własnym politycznym poglądom, a to przecież woda na młyn socjalistów, zwłaszcza tych otwarcie zwalczających Kościół. W dodatku ludzie wierzący mając świadomość, że Kościół robi coś, co nie leży w zakresie jego działania, często przyznają w końcu tym wojującym antykatolikom rację. Dochodzi więc do sytuacji, w której duchowieństwo samo spycha katolików w łapy socjalistów: albo tzw. socjalistów chrześcijańskich (vide cytat z Piusa XI), albo antykatolickich.
[info: Pisząc Kościół mam na myśli duchowieństwo, a nie wspólnotę (mając świadomość, że w teorii Kościół to wspólnota wiernych). Robię to celowo, dla rozróżnienia instytucji od wspólnoty. Przyjęło się bowiem, że zwykły katolik ma we wspólnocie mniejszy autorytet, niż ksiądz. Co akurat nie musi (choć często przecież jest) być dobrym podejściem.]







