Cytat dnia


“Mogłem jednak startować, dałbym radę”
[Lech Wałęsa dzień po wyborach prezydenckich 2010]

Prezydent wszystkich kochających prąd jak zwykle ze wszystkim by sobie poradził, ma najlepsze recepty, wie co zrobić. Teraz. Ostatnio w wywiadzie bajdurzył o tym, że musiał rozwalić układ okrągłostołowy! Polska to zaiste dziwny kraj, bo trudno szukać innego, w którym ludzie wybierają sobie na prezydenta Mistrza Gry z jakiejś fantasy RPG. Jak wiadomo Lech Wałęsa, z niewielką tylko pomocą rodziny, obalił w Polsce komunizm. W obalaniu musi być zatem niezły. W budowaniu też ma nieliche doświadczenie, zwłaszcza w konstrukcji. Wspieranie lewej nogi wyszło mu nad wyraz dobrze, co zaowocowało zwolnieniem go przez lud z funkcji naczelnego elektryka i wybraniem przez ów lud postkomunisty i pijaka (znaczy też musi nieźle obalać). Wałęsa tak przekonująco wskazywał potrzebę budowania lewej nogi, a ludzie tak mu uwierzyli, że Kwaśniewski był naczelnym obalaczem przez kolejnych 10 lat. Niestety, po tych 10 latach ludzie mieli już dość i Aleksandra “Golenia” i Lecha “Mędrca”, a dali tej niechęci dowód wybierając narodowego socjalistę: Lecha Kaczyńskiego. Widać, że ani Kwaśniewski nie był dość socjalistyczny, ani Wałęsa nie okazał się dość patriotyczny. Lech Kaczyński zginał niestety w tzw. “katastrofie pod Smoleńskiem” i wypadły nam z tego tytułu przedterminowe wybory, w których Lech Wałęsa nie wystartował, choć na pewno, bez wątpienia, któż śmie sądzić inaczej, by wygrał. To więcej niż pewne… tak na 101% (jak frekwencja wyborcza w Korei Północnej). I to w pierwszej turze, a może nawet bez niej.

- Kiedyś wałami zajmował się tzw. wałowy. Jego obowiązkiem było kontrolowanie ich stanu. Teraz podobno nie ma na to pieniędzy – mówił reporterowi TVN24 jeden z poszkodowanych przez powódź.

Niesamowicie zaskakujące. Oczywiście nie dla mnie, ale wiele osób na pewno będzie oburzona, zaskoczona, albo przerażona… bo państwo znowu… no… zawiodło (delikatnie rzecz ujmując). Po kolejnych tego typu rewelacjach niespodziewanych (dziennikarze takie rzeczy odkrywają robiąc z tego reklamę dla swojego medium, ale do meritum i tak nigdy nie nawiązują) ludzie nadal nie mogą zrozumieć, że państwo ma ich głęboko w… tym, no… poważaniu. Naprawdę wierzą politykom i urzędnikom, kiedy mówią oni, że są od tego, żeby się podległym ludem opiekować i się o tenże lud troszczyć. Nigdy nie wspominają, że za tego ludu pieniądze i może dlatego jest takie zaskoczenie, że na takiego, dajmy na to, wałowego, zabrakło kasy. No bo jak mówili, że się zatroszczą, to nie mówili jednak, że przeznaczą forsę na wałowego. Mówili? No nie mówili, więc cóż… raz nie skłamali ;)
Swoją drogą, nie zna granic głupota ludzka… i naiwność, ale o tym już pisałem w poprzednim wpisie.
Przykładów na totalną, beznadziejną, durną, porażającą (oraz dodatkowy worek epitetów) nieudolność państwa jest zatrzęsienie. W zasadzie za co się państwo polskie nie weźmie to z pewnością to schrzani.
I wcale nie dlatego, że lud sobie wybiera reprezentantów spośród pewnej grupy, którą bardzo trafnie opisał Wojciech Młynarski [fragment]:

Otóż faceci wokół się snują,
co są już tacy,
że czego dotkną, zaraz popsują,
w domu czy w pracy,
gapią się w sufit, wodzą po gzymsie
wzrokiem niemiłym,
na niskich czołach maluje im się
straszny wysiłek !
Bo jedna myśl im chodzi po głowie,
którą tak streszczę:
Co by tu jeszcze spieprzyć panowie,
co by tu jeszcze ?
Czasem facetów, żeby mieć spokój,
ktoś tam przerzuci,
do jakiejś sprawy, co jest na oko
nie do popsucia.
I już się prężą mózgów szeregi
i wzrok się pali,
i już widzimy, żeśmy kolegi
nie doceniali.
Lecz choć im wszystko jak z płatka idzie,
sprawnie i krótko,
czasem faceci, gdy nikt nie widzi,
westchną cichutko,
bo mając tyle twórczych pomysłów,
tyle zdolności,
boją się, by im wkrótce nie przyszło
trwać w bezczynności.
A brak wciąż wróżki, która nam powie
w widzeniu wieszczym:
jak długo można pieprzyć, panowie
jak długo jeszcze ?
Pozwólcie, proszę, że do konkretów
przejdę na koniec:
okażmy serce dla tych facetów,
zewrzyjmy dłonie,
weźmy się w kupę, bo w tym tkwi sedno,
drodzy rodacy,
by się faceci czuli potrzebni
w domu i w pracy.
Niechaj ta myśl im wzrok rozpłomienia,
niech zatrą ręce,
że tyle jeszcze jest do spieprzenia!
A będzie więcej!

Lud definitywnie stosuje się do prośby autora, by okazywać serce tym kretynom. Ale, powtórzę, nie głupota i nieporadność wykonawców jest przyczyną tego, że państwo za co się weźmie, to spieprzy, ale samo założenie, że tymi wszystkimi rzeczami ma się zajmować państwo!
Trudno powiedzieć kiedy do ludzi ta naprawdę banalna (i paradoksalnie potwornie trudna do przyswojenia) prawda dotrze. W USA mają łatwiej, bo na tej prawdzie wyrośli (choć i tam socjalizm od lat truje umysły, czego wynikiem między innymi obecna prezydentura Baracka Husseina Obamy). W Polsce, po dziesiątkach lat socjalizmu, głównie młodzież może to jeszcze stosunkowo łatwo przyswoić. Pokolenia 45+ są niemal nieodwracalnie spaczone propaństwowym myśleniem (i nie chodzi o popieranie państwa, a o wiarę w państwo: że się zatroszczy, że powinno dbać o lud, że powinno regulować gospodarkę, etc.). Po 45 latach PRL wszystko co było później jawi się tym ludziom jako raj… może zachwaszczony, ale jednak. Przecież nie taką biedą znosili za komuny, nie takie trudy. No i przecież był skok przez płot, okrągły mebel i w ogóle rewolucja (jak to sie mówi obecnie w szkołach!). A że nadal żyją w socjalizmie? Przecież oni nawet o tym nie wiedzą… W końcu po kliknięciu pilota mają powtarzaną mantrę o wolności, wolnym rynku, kapitalizmie (na który, w sytuacjach kryzysowych, zwala się całą winę) i wspaniałym osiągnięciu ludzkości: demokracji.
Az dziw bierze, że nie zauważyli kiedy przeszli na druga stronę lustra… Polacy-Alicje-Śpiące Królewny.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.